Trolling.
Trolling.
Trolling - metoda połowu ryb drapieżnych polegająca na ciągnięciu wędką przynęty na żyłce lub lince za łodzią. Ruch przynęty imituje ruch ryby i prowokuje do ataku. Przez pewien czas metoda była zakazana w Polsce, obecnie dozwolona. Bardzo popularna przy połowie ryb morskich, skuteczna również w wodach śródlądowych. Przynęta: wobler, ripper, popper i inne. Kołowrotek typu multiplikator (lepiej) lub kołowrotek o stałej szpuli (gorzej). Wędzisko - zgodnie z przyzwyczajeniem wędkującego. Nie mylić z metodą spinningową: "spin" w języku angielskim to obrót, kręt, skręcanie - dotyczy wyłącznie ruchu obrotowego, np. ruchu kabłąka wokół stałej szpuli lub ruchu szpuli w kołowrotku typu multiplikator. W języku angielskim metoda spinnigowa to "casting" w odróżnieniu od polskiego "spinning" - potrzebne źródło tej nieścisłości. W ostatnich kilku latach trolling to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się metod wędkarstwa. W Polsce niestety nadal jeszcze tego nie widać, a wielka szkoda. Nasze nieżyciowe przepisy „z minionej epoki” i zupełnie niezrozumiałe, negatywne spojrzenie wąskiej grupy tak zwanych „działaczy” (niektóre takie sieroty po PRL z zapałem do dziś negują zasadność nowych uregulowań prawnych dopuszczających trolling jako sportową metodę połowu ryb), w znaczący sposób zahamowało rozwój metody trollingowej na długie lata. Ta metoda, pozornie równie nudna jak polowanie na dorsze z pokładu kutra, ma bardzo krótką tradycję, gdyż jeszcze kilka lat temu przepisy zakazywały łowienia ryb przy pomocy przynęty holowanej za łodzią. Tymczasem na Zachodzie oraz za oceanem jest to jedna z popularniejszych metod, uprawiana zarówno na morzu, jak i na śródlądziu. Właśnie na trolling, na przynęty identyczne lub zbliżone do spinningowych, choć z reguły od nich większe, łowi się rozsławione przez Hemingwaya marliny, ogromne tarpony, barakudy, rekiny, tuńczyki, a w jeziorach irlandzkich ogromne szczupaki. Na trolling poławiane są również słynne północnoamerykańskie szczupaki muskie oraz tzw. catfishe, czyli różne gatunki sumów. W Polsce trolling zdobywa popularność dosyć powoli – wymaga bowiem łodzi z silnikiem (ostatnio liczba właścicieli łódek rośnie, coraz więcej jest też wypożyczalni, w których można wynająć łódź z silnikiem). Nasze jeziora, zarówno mazurskie, jak i pomorskie, a także większość zbiorników zaporowych, cieszą się rosnącym powodzeniem wśród miłośników tej metody połowu. Na polskie szczupaki i sandacze przyjeżdżają stale ekipy z Niemiec, Austrii, Szwajcarii i z powodzeniem łowią wielkie sztuki. Trolling można z powodzeniem uprawiać zarówno na wodach słodkich jak i oczywiście na morzu. Nasze polskie wybrzeże obfituje w łososie i trocie wędrowne, a także w wiele innych ryb drapieżnych występujących w pasie przybrzeżnym. Wielu naszych wędkarzy, zazdroszcząc wspaniałych połowów Duńczykom czy też Szwedom, nie zdaje sobie sprawy, że nasze wody pełne są wielu wspaniałych ryb, wystarczy tylko wyciągnąć po nie rękę – no może raczej wędkę. Ich połów w Bałtyku to całkowicie nowe wyzwanie, a przecież do łowienia takich między innymi ryb jak troć i łosoś trolling został wymyślony. Również na wodach słodkich; jeziorach, zbiornikach zaporowych, a nawet na dużych rzekach za pomocą metody trollingowej możemy skutecznie łowić szczupaki, sandacze, bolenie a nawet sumy. Oczywiście wymaga to specjalistycznego sprzętu i wielu różnorodnych akcesoriów niedostępnych dotąd dla polskich wędkarzy, ale na szczęście od tego sezonu, dzięki firmom Dragon i Scotty, mamy wreszcie możliwość obejrzeć i kupić go w kraju.
Trolling - metoda połowu ryb drapieżnych polegająca na ciągnięciu wędką przynęty na żyłce lub lince za łodzią. Ruch przynęty imituje ruch ryby i prowokuje do ataku. Przez pewien czas metoda była zakazana w Polsce, obecnie dozwolona. Bardzo popularna przy połowie ryb morskich, skuteczna również w wodach śródlądowych. Przynęta: wobler, ripper, popper i inne. Kołowrotek typu multiplikator (lepiej) lub kołowrotek o stałej szpuli (gorzej). Wędzisko - zgodnie z przyzwyczajeniem wędkującego. Nie mylić z metodą spinningową: "spin" w języku angielskim to obrót, kręt, skręcanie - dotyczy wyłącznie ruchu obrotowego, np. ruchu kabłąka wokół stałej szpuli lub ruchu szpuli w kołowrotku typu multiplikator. W języku angielskim metoda spinnigowa to "casting" w odróżnieniu od polskiego "spinning" - potrzebne źródło tej nieścisłości. W ostatnich kilku latach trolling to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się metod wędkarstwa. W Polsce niestety nadal jeszcze tego nie widać, a wielka szkoda. Nasze nieżyciowe przepisy „z minionej epoki” i zupełnie niezrozumiałe, negatywne spojrzenie wąskiej grupy tak zwanych „działaczy” (niektóre takie sieroty po PRL z zapałem do dziś negują zasadność nowych uregulowań prawnych dopuszczających trolling jako sportową metodę połowu ryb), w znaczący sposób zahamowało rozwój metody trollingowej na długie lata. Ta metoda, pozornie równie nudna jak polowanie na dorsze z pokładu kutra, ma bardzo krótką tradycję, gdyż jeszcze kilka lat temu przepisy zakazywały łowienia ryb przy pomocy przynęty holowanej za łodzią. Tymczasem na Zachodzie oraz za oceanem jest to jedna z popularniejszych metod, uprawiana zarówno na morzu, jak i na śródlądziu. Właśnie na trolling, na przynęty identyczne lub zbliżone do spinningowych, choć z reguły od nich większe, łowi się rozsławione przez Hemingwaya marliny, ogromne tarpony, barakudy, rekiny, tuńczyki, a w jeziorach irlandzkich ogromne szczupaki. Na trolling poławiane są również słynne północnoamerykańskie szczupaki muskie oraz tzw. catfishe, czyli różne gatunki sumów. W Polsce trolling zdobywa popularność dosyć powoli – wymaga bowiem łodzi z silnikiem (ostatnio liczba właścicieli łódek rośnie, coraz więcej jest też wypożyczalni, w których można wynająć łódź z silnikiem). Nasze jeziora, zarówno mazurskie, jak i pomorskie, a także większość zbiorników zaporowych, cieszą się rosnącym powodzeniem wśród miłośników tej metody połowu. Na polskie szczupaki i sandacze przyjeżdżają stale ekipy z Niemiec, Austrii, Szwajcarii i z powodzeniem łowią wielkie sztuki. Trolling można z powodzeniem uprawiać zarówno na wodach słodkich jak i oczywiście na morzu. Nasze polskie wybrzeże obfituje w łososie i trocie wędrowne, a także w wiele innych ryb drapieżnych występujących w pasie przybrzeżnym. Wielu naszych wędkarzy, zazdroszcząc wspaniałych połowów Duńczykom czy też Szwedom, nie zdaje sobie sprawy, że nasze wody pełne są wielu wspaniałych ryb, wystarczy tylko wyciągnąć po nie rękę – no może raczej wędkę. Ich połów w Bałtyku to całkowicie nowe wyzwanie, a przecież do łowienia takich między innymi ryb jak troć i łosoś trolling został wymyślony. Również na wodach słodkich; jeziorach, zbiornikach zaporowych, a nawet na dużych rzekach za pomocą metody trollingowej możemy skutecznie łowić szczupaki, sandacze, bolenie a nawet sumy. Oczywiście wymaga to specjalistycznego sprzętu i wielu różnorodnych akcesoriów niedostępnych dotąd dla polskich wędkarzy, ale na szczęście od tego sezonu, dzięki firmom Dragon i Scotty, mamy wreszcie możliwość obejrzeć i kupić go w kraju.